Czosnek nie jest od samego początku nasz, bo zastaliśmy już kiełkujący czosnek ozimy w marcu w naszym ogrodzie. Trzy grządki, ok. 90 roślin, zimowało pod przykryciem, które zdjęłam na wiosnę, zastawszy tę miłą niespodziankę 🙂 W czerwcu czosnek zaczął kwitnąć i przed wyjazdem na urlop powiązałam mu te kwiaty, żeby ten proces zatrzymać. Niestety – po powrocie z urlopu zastałam dalej bujnie rosnące kwiaty czosnku, które porozwiązywały moje pętle i w najlepsze rosły dalej… Wtedy obcięłam je po prostu, ale myślę, że już było za późno. Trochę energii poszło zamiast w korzeń, w kwiaty no i w rezultacie czosnki są dość skromnej wielkości. Kiedy całe pędy zaczęły schnąć, czosnek w dzień suchy i słoneczny wykopałam z ziemi (pomogą widły), oderwałam łodygi, podsuszyłam w altanie i zabrałam do domu. Teraz trzeba go oczyścić i gotowe!
Posadziłam tylko dwa rzędy po około 10-15 cebul każdy. Część przepadła, ale większość się udała. Początkowo przykryłam tę część agrowłókniną, ale w przypadku cebuli to nie jest dobry pomysł – nie pomaga w niczym, a tylko przysparza problemów z okopywaniem, drze się i przesuwa 🙂 za małe warzywa na takie zabiegi.
Cebula sobie rosła spokojnie do czasu, aż łodygi się zaczęły łamać – wtedy (w sierpniu) wykopałam wszystkie cebule, oczyściłam, podsuszyłam i są. Łatwe w uprawie, niewiele podlewałam (głównie musiały być podlewane na początku, jak kiełkowały). Można też cebule hodować sobie na balkonach, razem ze szczypiorkiem i ziołami.![]() |
|
| Przepis prosty: Własne pomidory, własna cebulka czerwona, własny czosnek i kilka listków rukoli własnej. Sól, pieprz i oliwa z oliwek – kupne. Smacznego! |





