Zbiór nasion jarmużu.

przez Ogrodnicza Obsesja
53 wejścia

Z początkiem lipca można było u mnie już zbierać nasiona jarmużu. Część strąków zrobiła się brązowa i zaschły, podczas gdy część pozostała zielona.

Jarmuż zostawiłam po ubiegłym sezonie w ziemi na zimę i w tym roku zakwitł. Podobnie mamy z pietruszką czy marchewką czy burakiem – jeśli chcemy zebrać nasiona, zostawiamy na zimę bulwy, a one kwitną w przyszłym roku.

Zbiór nasion można przeprowadzać sukcesywnie, partiami, i ja tak właśnie zrobiłam.

Jeśli macie mało, to można pobawić się w wydłubywanie ręczne – relaksujące i niespieszne.

Jeśli macie więcej i zbieracie na raz, to polecam inny sposób.

Ucięłam pęk pędów z nasionami.

Wsadziłam do pudełka. Pudełko musi być szczelne, u mnie nie do końca było i parę nasion wypadło albo przykleiło się do taśmy samoprzylepnej w pudle…

I międlimy ręką…

Przyjemne i łatwe. Potem usunęłam te suche części strąków ręcznie, jest to bardzo proste, bo nasiona są malutkie i zostają na dnie. Można też wykorzystać sposób z torbą foliową – włożyć pędy do środka, zamknąć i ręką młócić – efekt ten sam.

Pozostałe łupinki są super jako ściółka.

Jarmuż nie tylko kwitnie w drugim roku, ale też po ucięciu go (nasion albo po prostu łodyg, nie czekając na nasiona), najczęściej odbija z nowymi liśćmi od łodygi i można mieć taki ciągły zbiór. Jest to więc roślina co najmniej dwuletnia, jeśli nie więcej.
Ma ktoś jarmuż jako wieloletni? Zbieracie nasiona?

Joanna.

Podobne tematy

0 komentarzy

Tomek z PP 7 sierpnia 2018 - 17:40

Jeszcze nie miałem jarmużu dłużej, niż dwa sezony. Przy czym drugi sezon tylko ze względu na nasiona, ponieważ liście były atakowane przez mączliki, jakieś pleśnie i nie wiem, co jeszcze… Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w następnych sezonach, a na pewno będę próbował, gdyż brakuje u mnie warzyw wieloletnich.
W zbieractwie nasion też dopiero raczkuję i w tym roku przymierzam się jedynie do rzodkiewki. No chyba, żeby marchew wyda ładne nasiona, to spróbuję zebrać.

Odpowiedz
Ogrodnicza Obsesja 8 sierpnia 2018 - 20:17

Ja właśnie nie planuję zachować jarmużu na trzeci sezon, choć teraz myślę, że może z ciekawości jeden zostawię, żeby zaobserwować, jak się zachowa.
Rzodkiewka z własnych nasion w tym sezonie mi się bardzo udała, więc polecam 🙂 A marchewka mi się ostała jedna (gryzonie zjadły na wiosnę) i z niej już uschły baldachy – choć niewiele w nich nasion, może się uda coś wysiać na wiosnę. pozdrawiam!
ps. a fasolki nie masz? łatwy zbiór nasion.

Odpowiedz
Tomek z PP 9 sierpnia 2018 - 14:53

Też nie wiem, czy z marchwi jakieś nasiona będą ze względu na suszę. Możliwe, że się nie wykształciły.
Z "jaśka" na pewno będę miał nasiona, chyba że nie dotrwają do wiosny (grozi im konsumpcja). 🙂
Zdołałem posiać jeszcze jedną odmianę, ale dość późno, więc nie wiem, czy doczekam suchych ziaren. Poza tym, nakupowałem w tym roku tyle różnych fasoli, że i tak będę miał co posiać wiosną. Mam chyba jakąś manię pod tym względem – kupuję, a potem nie mam gdzie posiać. 😀
Również pozdrawiam. 🙂

Odpowiedz
Ogrodnicza Obsesja 9 sierpnia 2018 - 18:26

Kupujesz, a potem nie masz gdzie posiać – to standardowa mania ogrodnika 😀 weź sobie zobacz pierwsze zdjęcie w tym starym poście… hahaha http://ogrodniczaobsesja.blogspot.com/2017/01/ekologiczne-alternatywy-dla-chemicznego.html
teraz się uspokoiłam trochę… 😉

Odpowiedz
Tomek z PP 9 sierpnia 2018 - 19:11

Dokładnie tak samo mam! Chociaż z większym skrzywieniem na warzywa i owoce (szczególnie te nietypowe). 😀
I też powoli się uspokajam, uświadamiając sobie, że klimat wcale się nie ociepla i rośliny ciepłolubne mają małe szanse, żeby wydać owoce… Ale przecież ile jest warzyw dobrze znoszących nasz klimat?! 😉

Odpowiedz
Ogrodnicza Obsesja 9 sierpnia 2018 - 19:16

a tykwę próbowałeś? mam jeszcze chyba trochę swoich nasion z jednego sezonu, mogę Ci wysłać, choć to raczej nie do zjedzenia, ale ładnie może coś obrosnąć 🙂

ja też się nastawiam bardziej na to, co dobrze się u mnie czuje – to jest jeden z kluczy do tych drzwi. drugi to to, co lubię i faktycznie jem. oczywiście fajnie byłoby mieć awokado, ale trzeci klucz to mierzyć siły na zamiary 😀 haha właśnie to wymyśliłam, chyba opublikuję nowy post 😉

Odpowiedz
Tomek z PP 9 sierpnia 2018 - 21:04

To czekam na nowy post. 🙂

Za tykwę pięknie dziękuję, lecz kiedyś się nad nią zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że to jednak nie ten klimat. 🙁
Młode tykwy są jadalne! 😉
Awokado, papaja, pitaja, ananas, banan, kokos i dziesiątki innych owoców, których nawet nazw nie znam. Zastanawiałem się nawet kiedyś nad przeprowadzeniem się w miejsce, w którym takie rośliny mogłyby rosnąć. I nie jest to coś nieosiągalnego, ale gdzie są takie ładne zmiany pór roku, jak u nas?

Mierzyć siły na zamiary?
Na upartego można niemal wszystko. Zarówno uprawiać rośliny ciepłolubne (niedawno ktoś taki wypowiadał się gdzieś u Ciebie), jak i uprawiać rośliny jadalne cały rok i to niekoniecznie w mieszkaniu (termin walipini). 😉

Odpowiedz

Zostaw komentarz

* Umieszczając komentarz, akceptujesz Politykę Prywatności tej strony.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia jej prawidłowego działania, korzystania z narzędzi marketingowych i analitycznych, zapewniania funkcji społecznościowych oraz systemu komentarzy. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie ciasteczek? Akceptuję Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Polityka Prywatności i Cookies