Permakultura – jak zacząć od końca, czyli pierwsze kroki transformacji konwencjonalnego ogrodu w permakulturowy. Część 3 – Jesień.

przez Ogrodnicza Obsesja
148 wejścia

Kontynuując część 1 i 2, teraz o tym, co można robić jesienią w ramach pierwszego sezonu (lecz nie tylko) transformacji ogrodu według założeń permakultury.

Cz. 1 Wiosna

Część 3
JESIEŃ 
1. Ściółkowanie. 
Ciągle punkt pierwszy. Generalnie ściółkujemy cały rok, chyba że śnieg przysypie ziemię. Ja dokładam to, co mam, przez cały sezon, w miarę możliwości.
 
2. Nie przekopywanie. 
W konwencjonalnych uprawach jesień to czas przekopywania, zwłaszcza tuż przed zimą. Można spróbować nie przekopywać, zamiast tego ściółkować. Jest to sposób nastawiony na rezultaty po jakimś czasie, kiedy ziemia wróci do lepszego stanu. Może to potrwać kilka sezonów.
Jak zaczęłam na jesień 2015, to nie powiem, żeby ziemia była super w 2016, miałam na przykład bardzo słabe papryki w jednej części ogrodu, nie wiem do tej pory co było tego przyczyną – podejrzewam, że ściółkowanie jedynie słomą, a brakiem zielonej części. Ziemia nie była też jeszcze super pulchna i przepuszczalna i idealna, ale warto poświęcić jej ten czas.
Niektórzy też na początku ściółkują i lekko przewracają górne warstwy ziemi tak, żeby jakby dać jej takiego kopa na start. Jeśli ziemia była bardzo ubita, może być to też sposób. Po takim pierwszym potraktowaniu, będziemy tylko dokładać ściółki, a kolejnej jesieni przekopanie nie powinno być już potrzebne.
3. Pomoc w rozsiewaniu nasion. 
Na jesień cały czas zbieramy nasiona albo rozrzucamy je tam, gdzie rosną rośliny, pomagając troszeczkę w rozsiewaniu.
 
4. Własne nasiona warzyw. 
Łatwo kupić marchewki czy sałaty, ale czy nie przyjemniej zebrać sobie swoje i mieć pewność, że są naturalne i bez chemii? A do tego super satysfakcję.
 
5. Ścinanie, nie wyrywanie. 
Rośliny czy warzywa, które skończyły kwitnienie i owocowanie i chcemy się ich pozbyć, wycinamy i zostawiamy jako ściółkę lub wyrzucamy na kompostownik.
Dziwne dla mnie jest, że niektórzy ludzie na działkach takie ścięte części roślin wyrzucają do kontenerów na śmieci… To są momenty, kiedy czuję się jak kloszard, grzebiąc w takich koszach lub przypadkiem przechodząc i takie zielone resztki zabierając do siebie. Po pierwsze marnotrawstwo, po drugie generowanie kosztów w związku z wywózką śmieci, za które na działkach płacimy wspólnie. Nie wspominając, że jest to niezgodne z regulaminem ROD, bo każdy na działce ma obowiązek mieć kompostownik… Łatwo go założyć, pisałam o tym tutaj.
 
6. Zostawianie roślin na zimę. 
Nie trzeba koniecznie wszystkiego wycinać i sprzątać. Ja zostawiam na zimę zeschnięte badyle kwiatów, potem po zimie kładę je jako ściółkę. Lubię zostawić kilka słoneczników dla ptaków. Liście na ziemi też warto zostawić, nie grabiąc. Ja grabię, bo mi służą za ściółkę, której zawsze mam deficyt.
7. Zakładanie nowych rabat. 
Teraz jest chyba najlepszy czas na zakładanie nowych rabat tam, gdzie chcecie. Zima to czas, kiedy dobrze ułożone warstwy będą się przerabiać, podczas gdy Wy będziecie odpoczywać. I o to chodzi…
7. Akceptacja doświadczeń. 
Jakiekolwiek macie doświadczenie w ogrodzie – czy to super plony czy plaga mszyc, czy pięknie kwitnące kwiaty czy nornice zżerające wszystkie tulipany – zaakceptujcie to jako doświadczenie. Ani dobre, ani złe. Po prostu takie, jakie jest.

W tym roku, pierwszy raz od początku uprawiania tej działki, nie miałam prawie cukinii. Siewki zostały skonsumowane przez ślimaki, a nowo posiane wzeszły, ale bardzo późno i plony jak na razie są niewielkie. Cukinia to był zawsze mój taki pewnik, coś, z czego byłam też dumna. A tu proszę – niespodzianka…

Czasem jest sezon na coś, dobry czas, a czasem nie udadzą się określone warzywa. Czasem nic, z tego, co posialiśmy, nie wzejdzie, a innym razem będziemy mieć nadmiar.
Nie spinajmy się, że coś musimy. Nie dajmy się wieść ambicji, że ogród musi kwitnąć od marca do jesiennych przymrozków non stop ani że trawnik musi być równy i mocno zielony, bo ktoś tam patrzy.
Nic nie musisz. Możesz i chcesz. Otwórz się, szanuj rośliny i rozmawiaj z nimi, okazuj im przyjaźń i miłość, bez oczekiwania niczego w zamian. Raduj się, ciesz się, zwolnij. Idź z rytmem, bądź otwarty.
Joanna.

Podobne tematy

0 komentarzy

Unknown 17 września 2017 - 07:52

Najlepszy kawałek: zmiana podejścia, taktowanie tego, co się dzieje nie jako dobre czy złe, ale jako doświadczenie. Takie podejście dobre jest również w życiu, często za bardzo emocjonalnie podchodzimy do niepotrzebnych drobiazgów… Oprócz tego wiele dobrych porad, nawet w "zwyczajnie" prowadzonym ogrodzie można je zastosować np. o ściółkowaniu.

Na koniec pozwolę sobie poinformować – zmieniłam adresy blogów:
http://truskawkowadzialka.pl/
http://redfuchsia.pl/

Odpowiedz
agatek 17 września 2017 - 09:01

Masz rację, że najważniejsze to nie zniechęcać się podczas niepowodzeń. Uprawa i hodowla to natura a ona jest bardzo delikatna i wrażliwa na wszelkie zmiany. Gorzej, kiedy ktoś żyje z tych plonów, wtedy warto mieć kila równoległych upraw, prawda? Wtedy jest większa szansa na to, że coś wyjdzie. Zainspirowałaś mnie do jesiennych prac w ogrodzie. Potraktuj to jako osiągnięcie roku, bo ja wraz z odejściem lata wpadam w letarg i marazm :))))))) Dokonałaś niemożliwego 😀 Dzięki :)))

Odpowiedz
Ogrodnicza Obsesja 17 września 2017 - 09:29

masz rację, wiele permakulturowych założeń można wprowadzać do każdego ogrodu, wybierać to, co akurat w danym momencie czujemy, że jest odpowiednie…

gratuluję przeniesienia blogów! 🙂 sama się nad tym zastanawiam, ale trochę mnie to przeraża. robiłaś to sama czy przy wsparciu jakimś technicznym? pozdrawiam!

Odpowiedz
Ogrodnicza Obsesja 17 września 2017 - 09:31

agatek, bardzo się cieszę! hehe no to miłych prac!

kiedy ktoś żyje z plonów, na pewno poziom stresu i obaw z tym związany jest wyższy i jeszcze trzeba się do tego lepiej przygotować, również psychicznie…

Odpowiedz
Anonimowy 17 września 2017 - 10:05

często oglądam pani bloga i zastanawiam się czy w ciągu 2 lat stosowania zasad permakultury poprawiła się zdrowotność roślin w ogrodzie oraz czy jest mniej szkodników . Irek

Odpowiedz
AgataZ. 17 września 2017 - 12:10

W tym roku nie chcemy ruszać warzywniaka. Mróz i tak wszystko zetnie i potem slome na to rzucimy. Kwiatów tez nie ruszam. Dla mnie ładnie zimą prezentują się zeschniete kwiatostany hortensji czy rudbeki. Zostawiam sloneczniki tak wlasnie dla ptaszkow… Świetne pomysły, niech inni czerpią bo niektorzy faktycznie postępują aż krzyczeć się chce. Pozdrawiam

Odpowiedz
Zielonepole 19 września 2017 - 10:19

Przydatny post..a myślałam że tylko ja mam problemy z okrywaniem na zimę…

Odpowiedz

Zostaw komentarz

* Umieszczając komentarz, akceptujesz Politykę Prywatności tej strony.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia jej prawidłowego działania, korzystania z narzędzi marketingowych i analitycznych, zapewniania funkcji społecznościowych oraz systemu komentarzy. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie ciasteczek? Akceptuję Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Polityka Prywatności i Cookies