Zakładamy kompostownik

przez Ogrodnicza Obsesja
662 wejścia
Pełny kompostownik
Co zrobić ze skoszoną trawą, chwastami, obciętymi gałązkami, resztkami roślin? Z liśćmi, przekwitniętymi kwiatami, opadniętymi owocami, popiołem drzewnym z kominka? Z obierkami ziemniaków i marchewki, liśćmi rabarbaru, rolkami po papierze toaletowym, kuchennymi ściereczkami z papieru? Co zrobić ze zwiędłą sałatą z lodówki, cytryną z herbaty oraz z herbacianą torebką i kawą z ekspresu? Zamiast wyrzucać do kosza, wyrzućcie w jedno miejsce w ogrodzie, a po paru miesiącach wyprodukujecie sami bogatą w składniki odżywcze dla roślin ziemię, poprawiającą strukturę gleby przy okazji, czyli kompost. To proste!

Zaczynamy od przeznaczenia miejsca pod zbiór naszych organicznych odpadków – to jest zwykle niezbyt uroczy widok, więc pewnie chcemy schować go raczej w ogrodzie, niż wyeksponować, ale ważne jest też, żeby to miejsce było lekko zacienione, nie na bezpośrednim słońcu. W tym miejscu postawimy kompostownik, czyli przewiewne ogrodzenie niewielkiego zakątka, w którym będziemy zbierać odpadki roślinne. To może być zbity z drewnianych desek kwadrat, stelaż z palet czy innych starych, drewnianych desek. Można też kupić taki stelaż za kilkadziesiąt złotych w centrach ogrodniczych – to jest inwestycja na parę lat myślę, bo drewno też powoli się niszczy. Również – jak ktoś woli – jest wielki wybór specjalnych, plastikowych kompostowników, które mają przyspieszać kompostowanie przez zapewnienie wyższej temperatury we wnętrzu – to takie plastikowe piramidy czy skrzynie z przykrywkami, w rozmiarach w zależności od potrzeb, ciut droższe od zwykłego, drewnianego stelaża – nie wypróbowałam, ale chętnie od Was się dowiem, czy się lepiej sprawdzają :). Można też nic nie stawiać, zwłaszcza jak ktoś ma duży ogród, i po prostu wrzucać wszystko na kupę – pryzmę.
Kiedy już wybierzecie odpowiednie miejsce, czas zacząć składowanie. Żadnej folii nie dajemy na ziemię ani nic takiego. Ja wybrałam też trochę ziemi z dna kompostownika. żeby go powiększyć. Na dno dobrze na początek wrzucić coś, co będzie przepuszczać tlen, ja na przykład wrzuciłam pocięte łodygi słoneczników na jesień, można użyć gałązek też. Chodzi o to, żeby dno za bardzo nie było zbite. No i zaczynamy składować i tutaj w sumie rzucamy wszystko, jak popadnie, ale dobrze jest pamiętać o proporcjach węgla (brązowe) do azotu (zielone) – idealnie aby były 25:1 – 30:1 – wtedy najszybciej wszystko się przerabia – to tyle z literatury, jak ktoś chce, można to zgłębić. Ja wyznaję – nie patrzę na to, nie czytam, co jaki ma stosunek do czego, nie liczę – po prostu wrzucam trochę węgla, trochę azotu – to, co w ogrodzie i w domu się tworzy, to wrzucam. I czekam.

Co kompostujemy:

1. Azotowe (zielone):
– części roślin, chwasty, przekwitnięte kwiaty
– obierki po warzywach, owocach, resztki owoców (np. łodyżki z winogron, skórki od banana, ogryzki jabłek)
– same owoce, warzywa (uwaga, nie za dużo – kiedyś nasypałam ze 2 wiadra jabłek i zaczęły gnić)
– skoszoną trawę
– fusy kawowe
– odchody zwierząt roślinożernych (np, kury, krowy)
– skorupki jajek (minerały).
Odpadki kuchenne, roślinne, drzewne…
2. Węglowe (brązowe) 
– liście drzew
– gałązki, ogólnie drewno
– miękkie łupiny, np. orzeszków ziemnych
– tekturki, rolki po papierze toaletowym, ściereczki papierowe, chusteczki
– torebki po herbacie (z herbatą – pół na pół azot i węgiel)
– słomę
– stary chleb
– popiół drzewny.
3. Nie kompostujemy: 
– mięsa, kości, padliny (tak, niektórzy to robią!)
– chorych części roślin, np. porażonych chorobą liści (trzeba spalić albo wyrzucić), części roślin z chorobami grzybowymi itp. – tutaj niektórzy mówią, że niektóre choroby podczas kompostowania neutralizują się – ja mam taką zasadę, że jak nie jestem pewna, to nie wrzucam na kompostownik
– nasion traw, chwastów – często nie zdążą przekompostować i mogą nam się wysiać w ogrodzie (znowu zasada, jak wyżej)
– twardych pestek, łupin (np. orzecha włoskiego, pistacji, śliwek – dlatego tylko, że długo się rozkładają i po kilku miesiącach będziecie dalej mieć pestki czy łupiny – innych przeciwwskazań nie ma)
– odchodów zwierząt domowych (koty, psy) ani innych mięsożernych, w tym żwirków z kuwet
– skórek cytrusów, jeśli nie były dobrze umyte! na skórkach tych importowanych owoców znajduje się mnóstwo chemii
– nabiału, resztek zup na mięsie, tłuszczu zwierzęcego.
Dobrze sprawdzą się dwa pojemniki.
Kluczem są odpowiednie proporcje – bez przesady ani w jedną, ani w drugą stronę. Oczywiście, jak zrobimy kompost z samej trawy albo z samych liści, to też można. Takie komposty są także wartościowe i mają swoje przeznaczenie, np. z liści rozluźnia glebę, poprawia jej strukturę. Jeśli nie zachowamy proporcji w naszym kompoście, też nic się nie stanie, najwyżej będzie przerabiał się trochę dłużej… I teraz ważna rzecz – co kilka tygodni trzeba kompost przerzucić, żeby dostarczyć mu tlenu. Dobrze jest tutaj mieć drugi pojemnik, do którego wtedy po prostu przerzucamy kompost, a do nowego zaczynamy zbierać. Najwygodniej nam będzie tutaj użyć wideł, z braku laku – łopaty. I uwaga – dobry kompost nie śmierdzi! Więc nie bójcie się tej pracy. Jeśli coś potwornie w Waszym kompoście cuchnie, to znaczy, że gnije i że nie jest dobrze – tym bardziej trzeba go przerzucić! Ja mam raczej problem z tym, że kompost zbyt szybko mi przesycha – w takich wypadkach trzeba go normalnie podlewać. I znowu, jeśli tego nie zrobimy – nic się kompostowi nie stanie, po prostu dłużej będzie się przerabiał. Ostatni (i pierwszy w życiu kompost) przerabiał mi się prawie rok! Ale jaka satysfakcja z rosnących na nim na wiosnę warzyw! 🙂

Sałata rzymska gotowa do pikowania.

Podobne tematy

6 komentarzy

Ogrodnicza Obsesja 3 sierpnia 2017 - 14:41

dzięki za radę. nie przepadam za używaniem folii ogólnie w ogrodzie, jeśli to nie jest konieczne, a kompost może wolniej, ale w swoim tempie się przerobi. pozdrawiam!

Odpowiedz
Ogrodnicza Obsesja 3 sierpnia 2017 - 14:43

też słyszałam, że cytrusów się nie wrzuca, ale zdarzało mi się. bardziej bym się tu martwiła o opryskane skórki, ale jeśli ktoś już myje przed spożyciem, to chyba wszystko, co można zrobić.

dla mnie najważniejsze nie jest szybkie tempo – byle szybciej, i nie przeszkadza mi, jeśli mam na kompost czekać trochę dłużej.

pozdrawiam!

Odpowiedz
Unknown 24 września 2017 - 19:02

A ja mam pytanie o dno kompostownika. Mam w ogrodzie krety, myszy, nornice i w odwiedziny zagląda karczownik 🙁 słyszałam, że niektóre z nich lubią zamieszkać w pryzmie. Czy wyłożyć dno jakąś gęstą siatką metalową czy też jest to zbędne? I czy do kompostowania nadają się liscie orzecha włoskiego (mam ich baaardzo dużo;)? Gdzieś czytałam, że nie można ich składować…

Odpowiedz
Ogrodnicza Obsesja 24 września 2017 - 19:14

hm, nie słyszałam o tym, ale może zamiast siatki, warto zapewnić gryzoniom coś do jedzenia, co lubią, żeby nie podgryzały Ci roślin czy warzyw. Np. topinambur – ale tutaj trzeba znaleźć miejsce w jakimś dalekim zakątku ogrodu, bo jest dość ekspansywny i trudny do pozbycia się (jeśli się chce). nawet jeśli wyłożysz siatką dno kompostownika, to czy tym zapewnisz, że karczownik nie zamieszka gdzieś indziej? ale oczywiście można.

jeśli chodzi o liście orzecha, zajrzyj proszę do tego posta – opisałam wyczerpująco 🙂 http://ogrodniczaobsesja.blogspot.com/2017/07/wszystko-o-wpywie-orzecha-woskiego-na.html

Odpowiedz
Unknown 2 grudnia 2018 - 21:58

założyłem i ja 🙂

Odpowiedz
Dla Ogrodu 11 marca 2019 - 11:08

Czy używasz jakiś przyspieszaczy dojrzewania kompostu?

Odpowiedz

Zostaw komentarz

* Umieszczając komentarz, akceptujesz Politykę Prywatności tej strony.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia jej prawidłowego działania, korzystania z narzędzi marketingowych i analitycznych, zapewniania funkcji społecznościowych oraz systemu komentarzy. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie ciasteczek? Akceptuję Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Polityka Prywatności i Cookies