Przepiękna passiflora (męczennica) – pnącze do domu, na balkon i do ogrodu.

przez Ogrodnicza Obsesja
59 wejścia
Czy tu trzeba coś dodawać? Cudo!
Passiflora – tą roślinę hoduję od nasionka od kilku lat, ale do tej pory w domu. W tym roku pierwszy raz wylądowała na zewnątrz. Posadziłam ją w ziemi w doniczce z zamiarem wykopania przed zimą i przetrzymania w domu. Ale zastanawiam się teraz, czy nie spróbować jej przezimować pod dobrym okryciem.
Kiedyś miałam passiflorę – bardzo bujnie rosnącą – na balkonie. Niestety, mimo okrycia i donicy, i pędów – zmarzła. To nie jest kwiat na nasz klimat, z drugiej strony
 – grunt to co innego, niż balkon.

Passiflora bardzo łatwo ukorzenia się w wodzie z odciętych kawałków pędów. Właśnie dzięki temu mogę ciągle powiedzieć, że mam tą samą roślinę, którą hoduję od nasionka. Tak bardziej technicznie – to roślina rozmnożona z poprzedniej, rozmnożonej z poprzedniej, i poprzedniej… Dlatego właśnie plan jest taki, żeby na wszelki wypadek pobrać sadzonki, i spróbować przezimować męczennicę w gruncie. Zobaczymy.

Wady tej rośliny – rosnąca w domu, jeśli trochę chociaż przeschnie, zrzuca liście i wokół robi się trochę brudno – podobnie trochę, jak z paprocią. Wymaga też miejsc słonecznych – tylko wtedy zakwitnie. Miałam ją raz w cieniu, bardzo bujnie rosła, ale ani jednego kwiata…. Poza tym jest to pnącze z wąsami – trzeba mieć dla niej trochę miejsca. Czepi się byle czego, w najgorszym razie samej siebie, ale wtedy się plącze i osłabia. Można ją też zakręcić na te babmusowe stelaże i regularnie przycinać, pobierać pędy na nowe sadzonki i obdarowywać znajomych! Natomiast mitem chyba jest to, że kwitnie dopiero po roku czy dwóch – mi tam kwitnie w tym samym roku, wystarczy jej słońce i woda.

Każdy kwiat kwitnie jeden dzień i potem zamiera, i kwitnie kolejny na pędzie. Kwiaty pachną delikatnie i pięknie. Jeśli chcecie zobaczyć owoce – marakuje – to zostawcie kwiat. Potem z owocu można pozyskać nasiona, natomiast ja obcinam kwiaty, żeby dać jej siłę na kolejne kwitnienie. Myślę, że dużo łatwiej rozmnażać z pędów, niż z nasion, a i marakui raczej dla jednego gryza nie będę hodować.

Dziwne, że ta roślina jest niepopularna u nas – a przynajmniej tak mi się wydaje, bo nikt z moich znajomych wcześniej o niej nie słyszał. Ja ją gorąco polecam, dla każdego, jednodniowego kwiatu warto dać jej szansę w swoim mieszkaniu czy ogrodzie.
Macie u siebie?
Joanna.

Podobne tematy

0 komentarzy

Ogrodnicza Obsesja 22 kwietnia 2017 - 12:28

Próbować kopiować naturalne środowisko – dużo słońca, ziemia przepuszczalna, przezimować ją w chłodnym miejscu.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

* Umieszczając komentarz, akceptujesz Politykę Prywatności tej strony.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia jej prawidłowego działania, korzystania z narzędzi marketingowych i analitycznych, zapewniania funkcji społecznościowych oraz systemu komentarzy. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie ciasteczek? Akceptuję Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Polityka Prywatności i Cookies